I: spójnik przyłączający zdanie o treści niezgodnej z tym, co można wnioskować na podstawie zdania poprzedzającego;
II: partykuła komunikująca, iż to, o czym mowa w zdaniu, jest niezgodne z przewidywaniami mówiącego.

poniedziałek, 25 marca 2013

kogo kocham, kogo lubię czytać w internecie

Miał być inny post, ale Dzień Internetowej Życzliwości Zwierza zachęcił mnie by napisać taką oto notkę, do której też już się parę tygodni szykowałam.
Od pewnego czasu czytanie blogów zajmuje mi sporo czasu. Może trochę za dużo? Łudzę się jednak, że może kiedyś obeznanie w blogosferze do czegoś mi się przyda. Wiecie, kulturoznawstwo, dziennikarstwo i tak dalej...
Najwięcej czytuję blogów blogpostowych. Z prostego powodu - sama siedzę na bloggerze, i chociaż ma on mnóstwo minusów, to z pewnością za jego dobrą stronę mogę uznać listę czytelniczą, która w przejrzysty, funkcjonalny sposób pokazuje mi, na których z obserwowanych przeze mnie anonimowo lub publicznie blogach pojawiło się ostatnio coś nowego. O tych blogach nie muszę pamiętać - same przypominają mi o sobie. Parę nieblogspotowych blogów śledzę też na Facebooku, gdzie autorzy wspaniałomyślnie sami przypominają mi o swoich postach. Mam też na komputerze mały pliczek z notatnika, gdzie czasami zapisuję blogi, na które trafię gdzieś w sieci, a istnieje obawa, że nie będę pamiętała jak na nie wrócić.

Jest też jeden blog, co do którego nie potrzebuję żadnych przypomnień, bo sama co jakiś czas wklikuję jego adres w pasek przeglądarki, w nadziei na nowe posty. To blog Artura Andrusa (http://arturandrus.bloog.pl). Powoduje we mnie niezmiennie jeśli nie niekontrolowane wybuchy, to na pewno chociażby wiele uśmiechu, wewnętrznego i zewnętrznego... Dla tych, których bawi humor Artura Andrusa - pozycja obowiązkowa.
(...) znalazłem tekst: „Tamara Arciuch rozbawiała zarówno dziewczynki, jak i chłopców”. To rozróżnienie płci miało, jak się domyślam, być wyrazem podziwu dla pani Tamary, bo przecież zazwyczaj to, co bawi dziewczynki, niespecjalnie bawi chłopców. Nie wiem, jakie doświadczenia ma autor (autorka?) tego tekstu, ale chciałem uspokoić – przychodzi taki moment w życiu, kiedy pojawiają się takie zjawiska, które cieszą równocześnie dziewczynki i chłopców.
W kategorii: "zabawne" czytuję jeszcze:
- Lochę Snejpa (http://lochasnejpa.blogspot.com/) Była w sieci kiedyś, dawno temu, i dostarczała mi dużo radości, potem zniknęła, ale ktoś mądry wydobył ją z czeluści internetowych i udostępnił. Co prawda nie jest już aktualizowana, ale póki co jeszcze nie przeczytałam całości, i poszczególne notki pomagają mi przetrwać najgorsze momenty chandry. Znęcanie się nad głupotami wypisywanymi w HarryPotterowych fanfickach - to takie proste, a ile zabawy!
W srodku Hermiona ujżała przepiękny pierścionek. -Ja... ja... zaczela sie jakac.
- Ty... ty... - zaczął się tykać.
- Orły, sokoły - czyli dzień jak co dzień na Allegro (http://orly-sokoly.blogspot.com/) - Beka z Allegro. Czyli no, z głupich opisów sprzedawanych przedmiotów. Niestety, od dawna bez aktualizacji.
pędzle sa oryginalne, z naturalnego wlosia kuz i innych gryzoni
I dalej, przechodząc zgrabnie do przenikających się sfer blogów zabawnych i rysunkowych:
-  Porysunki (http://porysunki.blogspot.com/) Znalezione niedawno, pokochane od razu. Dostępne też na Facebooku. Przezabawna, trafna ironia życiowa.
- Chata Wuja Freda, czyli http://chatolandia.pl. Opis chyba nie jest potrzebny, można w ogóle nie znać Chaty? Chyba nie można. Chatę zna każdy, choć podobno nie każdy lubi. Ja lubię. Bardzo. Przykład chyba nie jest potrzebny, wejdźcie sobie i sami coś wybierzcie. Obserwuję też inne projekty Ślimaka Ilony, wszystkie z zainteresowaniem.
Dałabym tu też jakiś obrazek, ale boję się, że post mi się rozrośnie do niemożliwości i zablokuje internety. Więc wchodźcie sobie sami i patrzcie, o.

- Jesz pieroga, a może on ma rodzinę (http://takbardzozle.blogspot.com/), już samą nazwą chwyta mnie za serce. Ale i humorem. I w ogóle kojarzy mi się bardzo pozytywnie z powyższą Chatą, również z powodów istnienia pobocznego bloga rysunkowego/graficznego. Nie rysuję, nie umiem. Grafikować też nie. A i tak wchodzę na te blogi.
- Nie masz przyjaciół http://www.niemaszprzyjaciol.pl/ też chyba nikomu przedstawiać nie trzeba... Przezabawne w moim ulubionym stylu zabaw językiem polskim.
- Rysunki językowe http://rysunki-jezykowe.blogspot.com/ Tu też zabawy językiem, ale nieco inaczej. Lubię dbać o poprawność językową (swoją i innych...), a tutaj zwraca się uwagę na poprawność w zabawny, nienarzucający się sposób.
- Gackolandia (http://gackolandia.blogspot.com/) też zabawny, też rysunkowy, dodatkowo - biblioteczny. Lubię smaczki biblioteczne, dlatego zaglądam też na:
- Z pamiętnika poznańskiego bibliotekarza (http://zppn.blogspot.com/), wcześniej - Z pamiętnika poznańskiego nauczyciela. Anegdotki z życia szkolnego-bibliotecznego, bo wiadomo, że dzieci są zabawne, to i tu jest zabawnie.
Zaczęłam od tych zabawnych, chociaż chyba powinnam od popkulturalnych. Bo i sama dążę do tego, by tutaj właśnie tak popkulturalnie było jak np.:
- u Zwierza. zwierz popkulturalny (http://zpopk.blox.pl) Blog zwierza jest super. Zwierz umieszcza u siebie codziennie bardzo długiego, zawsze świetnie skonstruowanego posta na jakiś popkulturalny temat. Codziennie! Tutaj naprawdę mi imponuje! Bo ja mimo listy tematów do opisania, często nie mogę znaleźć chwili na to, żeby zrobić z nich porządnego posta. Wracając do zwierza. Nie zawsze trafia w moje popkulturalne zainteresowania, ale jak trafi, to czytam zwierzowe posty z ogromną przyjemnością. Tak wielką, że nawet nie przeszkadzają mi tam dyslektyczne zwierzowe błędy i braki w interpunkcji. Bo refleksje zwierza często mają do siebie to, że wyrażają to, co mi chodzi po głowie na dany temat, ale czego ja nie umiałabym tak fajnie opisać. Jak np. w niedawnym poście o Top Gear. Polecam.
- Popkulturalnie pojawiam się też zawsze tu: Tattwa (http://addicted-tattwa.blogspot.com/), bo pisze świetnie, i bardzo mnie popkulturalnie inspiruje.
- Czytuję też Notatnik kulturalny (http://notatnikkulturalny.blogspot.com/), zawsze kiedy autor opisze coś, co i ja wcześniej czytałam/widziałam/słyszałam, coby sobie siebie skonfrontować z innym ciekawym punktem widzenia. Często zbieżnym z moim, ale wielokrotnie zwraca uwagę na niedostrzeżone przeze mnie ciekawe aspekty poszczególnych książek, filmów, płyt.
- Wpadam też do Kieszeni jak ocean (http://kieszeniejakocean.blogspot.com/). Ten blog nie jest tak ściśle popkulturowy, jest bardziej osobisty. Ciekawy dla mnie też z tego powodu, że toruński. Błyskotliwy, bardzo dobrze pisany, urozmaicany, inspirujący.
No, padło to słowo, inspirujący. Myślę sobie że ta zima kiedyś musi minąć. Ale teraz nie o tym. Myślę sobie że czytuję blogi przede wszystkim dla inspiracji. Wszelakich. I to tłumaczy, dlaczego na mojej liście czytelniczej jest aż tak wiele blogów modowych... Zaczęło się parę lat temu od obejrzenia całego archiwum Hel Looks, i do dzisiaj łapczywie przeglądam zdjęcia tych wszystkich fenomenalnie ubranych Skandynawów. Dzielę (dzielimy) ich na "przypały" i "nie przypały", tak czy siak - inspiracji jest tam mnóstwo. Parę miesięcy temu odkryłam też The Sartorialist. Ten to dopiero umie znaleźć świetnie ubranych ludzi! Łojeny! Chociaż często w jego zdjęciach przeszkadza mi, że nie pokazuje butów. Chyba zaczęłam przez te blogi jakoś całościowo patrzeć na yyy nie, nie stylizację. Wolę nazwę "przyodziewki", zauważoną gdzieś w polskiej modoblogosferze. Zaczęłam więc całościowo patrzeć na przyodziewki, i jak nie widać butów, to mam poczucie niedosytu. No. Chociaż u Sartorialista czasami lepiej byłoby, gdyby tych butów nie pokazywał, nie jestem na tyle wyzwolona z polskości, by bez zgrzytania zębami oglądać posty na temat skarpet i sandałów. If You're Thinking About... Socks and Sandals NO I'M NOT! Do moich internetowych fascynacji blogowych zaliczyć trzeba jeszcze wszystkie możliwe zdjęcia z gal, ceremonii i innych imprez, zwłaszcza wystawnych. Uwielbiam, och. No i blogi, blogi modowe, szafiarki, szatniarki, fashionistki, whatever. Dobra, może patrząc na mnie nie widać, że czasami do czegoś rzeczywiście potrzebowałam inspiracji, ale bardzo często tak jest, mimo że dany przyodziewek nie jest jakoś wybitnie... wybitny. Lubię sobie wzrokowo jakoś poukładać, co do czego mogę założyć. A jak się naoglądam tych różnych ciekawie poubieranych dziewczyn, to łatwiej wpaść mi na jakieś ciekawsze przyodziewki. Bo lubię się jakoś ciekawie ubrać. Nawet jeśli to jest ciekawie tylko dla mnie, a nikt inny tego nie zauważy. No dobra, to tyle tytułem wytłumaczenia.
Oto moja feszynlista. Przepraszam za nadużywanie słowa "świetne".
http://szafasztywniary.blogspot.com/ moja pierwsza miłość szafiarska, mimo że stylem nie odpowiada mi na 100%, to i tak lubię bardzo, bo blog ciekawy. w wielu aspektach.
http://www.maddinka.com/, bo ma fajne "przyodziewki", i świetny wygląd bloga.
http://raspberryandred.blogspot.com/ urocze, w świetnym stylu.
http://madamejulietta.blogspot.com/ inspiruje. po prostu.
http://misscferreira.blogspot.com/ ma świetny styl, ale jeszcze świetniejsze są pozaświatkowo-modowe wpisy o dzieciach. bezpretensjonalnie. bardziej dojrzale.
http://raspberryandred.blogspot.com/ urocze, w świetnym stylu
http://www.riennahera.com/ świetne zdjęcia, świetne przyodziewki, świetnie napisane, choć nie zawsze sie zgadzam, i tak czytam, obowiązkowo.
http://sannas-land-of-illusion.blogspot.com/ nie tylko przyodziewki, ale i inspiracje wnętrznościowe. znaczy się wnętrzciarskie. znaczy się design, no.
http://wieszaknawybiegu.blogspot.com/ - nie interesuje mnie jakoś bardzo życie modelek... ale zdjęcia inspirują, a teksty są ciekawe, dobrze napisane.
http://charlize-mystery.blogspot.com/ - trochę za dużo makijażu, ale i tak inspiruje!
http://beauty-fashion-shopping.blogspot.com/ tu podobnież.
http://pannalemoniada.blogspot.com/ to też inspiruje, i też dobrze napisane
http://beauty-fashion-shopping.blogspot.com/ - inspiruje, aż mam ochotę na czapkę z daszkiem
http://www.macademiangirl.com/ kolor na kolorze, niezwykle radosna paleta barw w szarym polskim internecie... jak dla mnei to tego koloru jest zbyt wiele, ale i tak inspiruje do własnych poszukiwań i prób. Ona ubiera na siebie jednocześnie siedemsett dwadzieścia cztery różne barwy, to ja nie mogę sobie pozwolić na malinowe w kolorze fuksji różowe spodnie?
http://paniekscelencja.blogspot.com/ nie mój styl. a i tak lubię przeglądać.
http://cajmel.blogspot.com/ też nie do końca mi pasuje, ale inspiruje.
http://www.venilakostis.com/ zdjęcia, zdjęcia, cudne zdjęcia! czy to modowe, czy podóżnicze, a są i ciekawe refleksje popkulturalne.
http://aifowy.blogspot.com/ - tu też są bardzo dobre zdjęcia, i modowo i pozamodowo.
http://wodoodporna.blogspot.com/ prowadzi bloga nieco inaczej, bez kompleksów, inspiruje mnie bardziej słowem, niż wizualnie.
http://livecreatehavefun.blogspot.com/ jeden toruński. bo fajnie jest wypatrzeć tam kogoś znajomego, a i jedną z autorek zdarzyło mi się poznać osobiście.
Odtrutką na to modowe szaleństwo są Niemodne Polki (http://niemodnepolki.blogspot.com/) Szydera na wysokim poziomie!
Pozamodowe zdjęcia lubię sobie pooglądać na: http://widzialnie.blogspot.com/ i http://ogien.ownlog.com/. Uwielbiam też A Tiny Street Art Project (http://little-people.blogspot.com/), jedna z najbardziej uroczych rzeczy, jakie skrywają internety. Małe figurki ludzików umieszczane w przestrzeni miejskiej, uwiecznione na fotografiach.
Pojawiam się też na dwóch toruńskich blogach kulinarnych, bo lubię wiedzieć, co gdzie dobrego warto zjeść i wypić: miastosmakow.pl i http://eatingslove.blogspot.com/
Dwa blogi, nazwijmy je "branożowymi". Junior brand manager (http://juniorbrandmanager.blogspot.com), gdzie oprócz ogranych memów mamy przezabawne gorzką ironią dłuższe teksty o branży reklamowej, oraz marketing czytany http://marketingczytany.blogspot.com/, gdzie co prawda na razie postów jest niewiele, ale mam nadzieję, że będzie więcej, bo nawet jak nie znam recenzowanych tam książek, to recenzje potrafią mnie rozbawić... albo zachęcić do wpisania danych tytułów na listę książek do przeczytania.
I jeden w kategorii dzieci. Zazwyczaj takie blogi są ciężkie dla kogoś, kto konkretnej rodziny nie zna, ale ta historia i sposób jej przedstawiania mnie urzekły. Młodszy brat (http://mlodszybrat.blogspot.com/) to kilkuletni Julek z dodatkowym chromosomem. Z zespołem Downa. Na blogu jego mama opisuje życie całej rodziny z tym dodatkowym gościem, który nieco im nakomplikował. Z poczuciem humoru, ale bez przesładzania, ze smutkami i radościami. W sposób, który sprawił, że bardzo im kibicuję, i też cieszę się z pierwszego kroku Julka czy pierwszych okazywanych emocji.
At prawie last but i tak not least kilka blogów religijnych. Światła Miasta: Krzysztof Pałys OP to inspirujące tym razem duchowo miejsce w sieci, w którym ów dominikanin w krótkich notkach potrafi trafić w sedno, i doprawić to zręcznym cytatem. Zerkam też na Bóg, honor & rock'n'roll (http://mateuszochman.com/), gdzie pewien student teologii porusza w bardzo współczesny sposób różne kwestie związane z wiarą, kościołem, kulturą. Często kontrowersyjnie, ostro, trochę na zasadzie pyskówki, ale ciekawie. Czytam, nawet jeśli dany post mnie wkurza - bo są na tyle krótkie, że nie zdążę zirytować się na tyle, by wyłączyć kartę przeglądarki. A gdy nie wkurza, to czasami szkoda, że tematowi nie poświęcono większego wpisu... które możemy poczytać na Manipularzu. Tutaj znajdziemy nieco dłuższe, poważniejsze analizy, połączone ze świadectwem czy refleksją na tematy już ściślej religijne pisane przez autora powyższego bloga oraz innych młodych katolików.
Na koniec, jedyny tumblr, na jakim pojawiam się regularnie: http://joncozart.tumblr.com/. Jon Cozart to taki światowy Cezik, autor chociażby Harry Potter in 99 seconds, a na jego tumblrze pełno popkulturalnych, bliskich mi motywów.

Uff, trochę się tego zebrało. A dochodzą jeszcze blogi znajomych, co do których doszłam do wniosku, że nie będę ich w tej liście uwzględniać. Nie mam pojęcia, kiedy ja znajduję na to wszystko czas. Jestem dzieckiem internetu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz