Podobno Babcia Krysia ma specjalny zeszycik, w którym pokrótce opisuje wszystkie przeczytane przez siebie książki. Dobra, nie "podobno". Na pewno ma, sama mi powiedziała.
[To nie będą rozbudowane, profesjonalne recenzje - po prostu parę nieposkładanych refleksji na temat tego, co ostatnio udało mi się przeczytać.]
Jakiś czas temu Najstarszy (ok, nie chodzi tu o drugą część sagi "Dziedzictwo", poprzedzającą "Brisingra", ale o najstarszego z moich braci; taki kiepski żarcik słowny - to co lubię najbardziej) zaproponował mi składkę na tę właśnie książkę, bo przecież czytaliśmy dwie poprzednie części, a tej jakoś nie. I sprawa ucichła, a na tegoroczne urodziny otrzymałam od całej trójki czarny wolumin ze złotym smokiem na okładce.